Pamiętam, jak ktoś zadał mi kiedyś pytanie – co według ciebie jest najważniejsze na świecie?
Zastanowiłam się chwilę. A potem odparłam bez wahania – przyjaźń.
Dlaczego akurat przyjaźń? Czemu nie miłość na przykład? Wydawałoby się, że to miłość jest najważniejsza! Że mamy siebie kochać, kochać i jeszcze raz kochać! I tylko to się liczy. Otóż nie. Moim zdaniem to nie miłość a przyjaźń właśnie jest najważniejsza. Dlaczego tak uważam?
Bo z tą miłością, to bywa różnie. Można jednocześnie kogoś kochać i nienawidzić. I te dwa pojęcia się nie wykluczają. Można czuć obie te emocje jednocześnie. Wiedzą o tym kochankowie i małżonkowie w nieudanych związkach. Wiedzą o tym rodzice „trudnych” dzieci, a także dzieci „trudnych” rodziców. Miłość bardzo często jest mylona z uczuciem „zakochania się” w tej drugiej osobie. A zakochanie się, to nie to samo, co miłość.
Przyjaźń jest inna. Przyjaźń zawiera w sobie natomiast wszystko, co najcenniejsze i najpiękniejsze, a wyklucza automatycznie to, co złe. Dlatego jestem przekonana o wyższości przyjaźni nad miłością.
Gdy ktoś jest twoim prawdziwym przyjacielem, nie sposób takiej osoby nie kochać. Czy można kochać kogoś, kto nie jest naszym przyjacielem? Oj tak! I jakże często się to zdarza. Wszystkie toksyczne relacje się na tym opierają – na miłości bez przyjaźni. Ale gdy się z kimś zaprzyjaźnisz, tak naprawdę, szczerze, to miłość do przyjaciela pojawia się niemal automatycznie, spontanicznie. Nawet, jeśli nie do końca jesteśmy tego świadomi. Zaryzykowałabym nawet stwierdzenie, że:
Miłość – jest efektem ubocznym zaistniałej przyjaźni.
Co jeszcze zawiera w sobie przyjaźń, oprócz miłości?
Szacunek – trudno mi sobie wyobrazić, że przyjaciele się nie szanują. Brak szacunku do drugiej osoby jest dla mnie zaprzeczeniem przyjaźni.
(Znam wiele niby to kochających się osób, które jednak przy każdej nadarzającej się okazji obrzucają się błotem. Po czym ironicznie tłumaczą, że „kto się czubi, ten się lubi”. Ot… kto zrozumie miłość…)
Zrozumienie – to jak nadawanie na tych samych falach. Czasem w pół słowa odgadujesz, co przyjaciel próbuje ci powiedzieć. Podobny sposób patrzenia na świat. Podobne priorytety. Ale też zrozumienie, że w pewnych kwestiach różnicie się od siebie i szacunek dla tych odmienności.
(Znacie takie powiedzenie, że przeciwieństwa się przyciągają? Jeśli tak, to tylko na chwilę. Miłość bez zrozumienia może istnieć przez chwilę. Ale nie wytrzymuje zwykle próby czasu. Bo gdy tylko uczucie zakochania mija, relacja się kończy, a związek rozpada. Przyjaźń bez wzajemnego zrozumienia nigdy nie zaistnieje.)
Wdzięczność – przyjaciel to ktoś, kto pierwszy spieszy nam z pomocą. Robi to bezinteresownie, spontanicznie, bez wahania. Wiemy to. Widzimy każdego dnia. Tak więc trudno nie czuć wdzięczności do swojego przyjaciela.
Pokorę – każdemu zdarza się czasem zachowywać tak, jakby pozjadał wszystkie rozumy i nie docierają do niego żadne argumenty. Rodzice ci tłumaczą, ale na próżno. Nie słuchasz nauczyciela, sąsiada, szefa w pracy. Ale gdy przyjaciel coś próbuje ci powiedzieć, w jakiejś ważnej kwestii się ze tobą nie zgadza, to słuchasz jego argumentów z pokorą. Bierzesz je na poważnie i głęboko analizujesz. Bo wiesz, że przyjaciel może mieć rację.
Poczucie bezpieczeństwa – gdy jest przy mnie mój przyjaciel, wtedy mogę być naprawdę sobą. Przy nim zdejmuję wszystkie swoje maski. Mogę mu opowiedzieć o swoich najskrytszych i najdziwniejszych nawet przemyśleniach. Nie boje się, że mnie wyśmieje. Bo przecież szanujemy się na wzajem. Wiem, że mój prawdziwy przyjaciel mnie nie zrani. A już na pewno nie zrobi tego ot tak, dla zabawy. Przyjaciele po prostu nie robią sobie takich rzeczy.
(Czy można kogoś kochać, a jednocześnie nie czuć się przy nim bezpiecznie? Zapewne tak. Zapytajcie o to osoby, które przez wiele lat tkwią w związkach przemocowych. Kobiety bite przez swoich mężów, dzieci bite przez rodziców. Ofiary narcyzów, regularnie obrzucane obelgami, szantażowane psychicznie, też mogły by tu dopowiedzieć coś od siebie. Ale te osoby uparcie twierdzą, że swoich oprawców kochają. I nie ma powodu, by im nie wierzyć.
Gdy nie czujesz się przy kimś w pełni bezpiecznie, nie nazywasz takiej osoby swoim przyjacielem.)
Zaufanie – Przyjaciel to ktoś, na kim zawsze mogę polegać. Wiem, że przyjaciel nigdy mnie nie okłamie, nie zdradzi, nie będzie knuł intryg, nie wpakuje mnie świadomie (i przez swoją głupotę czy zaniedbanie) w żadne poważne kłopoty. Przyjacielowi mogę powierzyć swoje najskrytsze tajemnice i wiem, że nie rozpowie tego wszystkim. Jeśli go o coś proszę, wiem, że on to dla mnie zrobi. I oczywiście z wzajemnością. Nie wyobrażam sobie przyjaźni bez wzajemnego zaufania.
(Czy można nie ufać komuś, kogo się kocha? Oj, tak! Ale gdy przestajesz komuś ufać automatycznie skreślasz taką osobę z listy swoich przyjaciół.)
Akceptacja – przyjaciel to ktoś, kto mnie zna. Wie kim jestem i odpowiada mu to. Nie próbuje niczego na siłę we mnie zmieniać. Zdaje sobie sprawę z tego, że nie jestem doskonała, podobnie jak i on. Ale gdy zdarzy mi się potknięcie, a swój błąd zrozumiem, przeproszę i w ten czy inny sposób zadośćuczynię, przyjaciel mi wybaczy. I ja zawsze wybaczę jemu. Przecież człowiek uczy się na błędach.
(Czy można nie akceptować lub nie być akceptowanym przez osobę, którą kochasz? Z pewnością tak. Jeśli czujesz, że twój przyjaciel przestaje cię akceptować, wiesz, że nie jest już twoim przyjacielem).
Czułość – nie, nie mam tu na myśli czułości, która łączy kochanków (choć jeśli dwoje ludzi stanowi parę, są w związku, to oczywiście i taki rodzaj czułości się pojawi). Raczej taką czułość codzienną – uśmiech, dobre słowo, uzasadniony komplement, porozumiewawcze spojrzenie, mrugnięcie czy poklepanie po ramieniu. Ten rodzaj czułości, który sprawia, że zaczynamy się czuć dobrze. A to przecież takie ważne, abyśmy sobie taką czułość okazywali. To tak bardzo pomaga żyć.
(Gdy ktoś jest dla nas zimny, jak głaz, budzi się w nas niepokój i zaczynamy się zastanawiać – czy ta osoba wciąż jest naszym przyjacielem?)
Intymność – każda przyjaźń zawiera w sobie pewien rodzaj intymności. Słowa i zwroty, których używacie tylko wy. Charakterystyczne gesty, czy skróty myślowe, których nikt poza wami nie rozumie. Będąc razem doświadczacie rzeczy, które są zarezerwowane tylko dla was i cała reszta świata nie ma do tego dostępu. Silna więź, która was połączyła, sprawia, że spontanicznie tworzycie swój własny, jedyny, unikatowy i niepowtarzalny świat. Swoją własną rzeczywistość.
(Można kogoś kochać i nie czuć intymności. Niektórych nawet to podnieca – swoista tajemnica, to, że nic nie wiedzą o tej drugiej osobie. Nie mają wstępu do jego intymnego świata. Jakże często kochankowie wzdychają do siebie tak naprawdę niewiele o sobie wiedząc. Lecz takie relacje trwają zwykle krótko.
Z przyjaźnią jest inaczej. Gdy pewnego dnia odkrywasz, że coś się zmieniło i przestajecie nadawać na tych samych falach, przyjaźń umiera, a relacja przekształca się w zwykłą znajomość.)
Bliskość – mówi się, że miłość (ta romantyczna), to dwie dusze w jednym ciele. O przyjaźni mówi się natomiast, że to jedna dusza w dwóch ciałach. Jakże piękne porównanie. Gdy masz przyjaciela, takiego prawdziwego przyjaciela, zapominasz co to samotność.
Mając świadomość tego wszystkiego uważam, że przyjaźń, to najpiękniejsza rzecz, jaka może nam się w życiu przydarzyć. Może właśnie dlatego, osoba wysokowrażliwa i nadwydajna, taka, jak ja, ciągle stara się być przyjacielem wszystkich. A może nie, źle napisałam. Nie stara się. Po prostu nim jest.
Czy ty też jesteś przyjacielem całego świata? Leży to w twojej naturze? Taki się urodziłeś? Nie potrafisz inaczej? W takim razie proszę, nie myśl o sobie, że jesteś głupi i naiwny. Świat chce (a raczej jego większa część), żebyś tak o sobie myślał. Ale to nie prawda.
Wszystko jest z tobą w porządku. Mało tego – jest nas więcej! Nie jesteś sam! Więc nawet nie próbuj tego w sobie zmieniać. Osobiście uważam, że ciągle dążenie do przyjaźni, to jedna z najbardziej wartościowych cech osób nadwydajnych. To jest po prostu… piękne!