Stare dusze

Stara dusza jest jak owca w wilczej skórze. Gdyby nie przebranie, wilki dawno by ją zjadły. Trudno o gorszy rodzaj samotności.

Stare dusze są naprawdę stare. I zmęczone. Zmęczone od zawsze, od chwili narodzin. To zmęczenie nie wynika bynajmniej z samej długości istnienia i wielokrotnego wcielania się, a raczej z mnogości oraz intensywności ostatnich doświadczeń. Bo im starsza dusza, tym więcej bierze sobie na głowę. Jest w stanie naprawdę dużo znieść, poradzić sobie z tym, z czym młodsza dusza nie dałaby rady. Dlatego stare dusze bardzo często wybierają dla siebie patologiczne domy, toksycznych rodziców, nieuleczalnie chore lub uszkodzone ciała, traumatyczne doświadczenia przemocowe, nieudolnych i pozbawionych empatii rówieśników i nauczycieli. A często wszystko to na raz. A więc takie warunki, w których funkcjonuje się naprawdę ciężko.

Ale nawet wtedy, gdy doświadczają naprawdę podłego traktowania, nigdy nie odpłacają tym samym. Stara dusza często wybiera dla siebie takie doświadczenia, aby przerwać łańcuch wielopokoleniowych okaleczeń spowodowanych przekazywaniem agresywnych i toksycznych zachowań z pokolenia na pokolenie. Stara dusza, choćby najgorzej traktowana w dzieciństwie, sama nigdy nie będzie źle traktowała własnych dzieci. Ona bez problemu poradzi sobie z toksycznymi wzorcami zachowań wyniesionymi z dzieciństwa. Bardzo szybko zda sobie sprawę, że takowe posiada i pozbędzie się ich nieustannie pracując nad sobą. Bo stare dusze są nieznośnie samoświadome. I tak samo wyczulone na to, co nie jest zgodne z ich własnym, wewnętrznym, moralnym kompasem.

Stare dusze często „biorą sobie na łeb” niezwykle trudne doświadczenia. Bo w tych łatwiejszych już dawno się sprawdziły i dały radę. Potrzebują nowych poziomów i wyzwań. Podnoszą zatem poprzeczkę. Jak zwykle, do granic możliwości i wytrzymałości. Bo tylko w ten sposób może się dokonać dalszy rozwój. To jest swoisty duchowy trening. A czasem wręcz istny maraton.

A oprócz załatwiania swoich własnych, niedokończonych ziemskich spraw, mają tu jeszcze trochę innej roboty do zrobienia. Czasem pomagają, czasem uświadamiają, czasem pokazują, że można coś zrobić lepiej, inaczej, podsuwają inne, ciekawe rozwiązania. Ale też jakże często po prostu są obok kogoś, kto potrzebuje pomocy, zwykłego wysłuchania i wsparcia, akceptacji, nieoceniania i nieszufladkowania. Stare dusze mają ogromnie dużo współczucia dla innych. Bo wiedzą jak to jest. Przecież one same już dawno to wszystko przerabiały. One już kiedyś szły tą drogą. Pamiętają jak jest ciężko czasami. Są wyrozumiałe, niezwykle przyjazne, neutralne i nieoceniające. Sprawiają, że ludzie czują się przy nich bezpiecznie. Nie mają też pokus, aby kogoś celowo zranić, wykorzystać czy komuś zaszkodzić. Przecież to kompletnie nie miałoby sensu.

Ale przede wszystkim zadaniem starej duszy jest pokazać, że bardzo wiele można osiągnąć bez używania agresji, przemocy, manipulacji, podstępu, rywalizacji, jedynie dzięki współpracy.

Stare dusze często pamiętają swoje poprzednie wcielenia. Ale nikomu o tym nie mówią. Zostałyby wyśmiane i niezrozumiane. Mogłoby to również narazić je na ataki ze strony osób o radykalnych poglądach religijnych. A zatem nieprzyjemności w pracy czy w rodzinie. Na to nie mogą sobie pozwolić, bo w końcu stara dusza nie funkcjonuje w totalnym oderwaniu od świata. Wręcz przeciwnie, ona inkarnowała tu właśnie po to, aby pomagać młodszym duszom. Musi więc zachować czujność i odsłonić się tylko na tyle, na ile to konieczne. A bardzo często jest w ten czy inny sposób zależna od takich osób. Dlatego temat poprzednich wcieleń jest w ich życiu tematem tabu, z konieczności i z wyboru, choć bardzo by chciały, aby było inaczej. Zachowują więc tę wiedzę wyłącznie dla siebie.

Stare dusze mają też swoją własną, prywatną „infolinię” do spraw duchowych. Gdy same potrzebują pomocy bardzo często dostają „podpowiedzi” w postaci niezwykłych snów, przeczuć, przebłysków intuicji, albo wiedzy, która nagle pojawia się w ich głowach sama, nie wiadomo skąd.

Stare dusze mają w sobie ogromne pokłady cierpliwości i zrozumienia. Nawet, jeżeli czasem się złoszczą, to robią to tylko powierzchownie, „pod publiczkę”, bo normalny człowiek zezłościłby się w takich okolicznościach. A stara dusza pragnie wtopić się w tłum niezauważona. Stara się wyglądać i zachowywać normalnie. Ale tam w środku, głęboko, zachowuje spokój. Doświadcza bowiem tego poziomu zrozumienia rzeczywistości, który rozpuszcza pojawiający się strach. W końcu wszystko wokół jest swoistą iluzją. Prawdziwą i ważną, ale jednak iluzją.

Ale najłatwiej rozpoznać starą duszę po jej oczach. Jej oczy, zawsze tak dobre i łagodne, uśmiechają się do świata pełne wdzięczności, szacunku i pokory. Zawsze.

Dodaj komentarz