Jako ludzkość bezustannie zwracamy nasze oczy w stronę odległych gwiazd. Zastanawiamy się, czy jesteśmy sami we wszechświecie. Zadajemy sobie mnóstwo pytań odnośnie potencjalnie istniejących inteligentnych istnień i budowanych przez nie cywilizacji. W obecnych czasach większość naukowców skłania się ku poglądowi, że to niemal niemożliwe, abyśmy byli jedynymi inteligentnymi istotami w tak wielkim, nieskończonym wszechświecie. I stawiają pytanie: “czy te inne, inteligentne istoty kiedykolwiek nas odwiedzą?” (lub: “czy my, ludzie, kiedykolwiek zbudujemy na tyle potężne statki kosmiczne, że będziemy w stanie polecieć do nich?”
Mnie się jednak nasuwają inne pytania. Czy jest sens w tym, aby nasze cywilizacje się spotkały? Po co mielibyśmy to robić? Wyłącznie przez ciekawość? I czy mogłoby z tego wyniknąć cokolwiek dobrego?
Albo inne, równie ważne pytanie – czy w obecnym momencie jesteśmy na takie spotkanie gotowi?
Ze wszystkimi naszymi ziemskimi problemami jesteśmy niczym kosmiczne przedszkole. Borykamy się z powszechną ignorancją, przemocą, agresją, brakiem empatii, a co najgorsze… nie rozumiemy siebie na wzajem. Ludzkość stanowi osiem miliardów zupełnie odrębnych, samotnych istnień. Stanowimy jeden gatunek, który mówi mnóstwem różnych języków, a i nawet w obrębie jednego narodu, czy jednej, bliskiej rodziny, często nie jesteśmy w stanie się porozumieć i co ważniejsze – zrozumieć. Pod tym względem przewyższają nas nawet psy, bo jeśli argentyński pies spotka na swojej drodze chińskiego psa, to każdy z nich będzie doskonale rozumiał o co chodzi temu drugiemu. Ich właściciele natomiast… niekoniecznie.
Jak to możliwe, że wciąż jeszcze nikt nie wpadł na pomysł, aby w każdym zakątku Ziemi dzieci uczyły się obowiązkowo jednego, wspólnego języka (oprócz tego rodzimego)? I czy to takie trudne rozeznać się w tym, który spośród wszystkich ziemskich języków jest najbardziej odpowiedni? Oczywiście mogę się mylić, ale ja stawiałabym na angielski. I nie dlatego, że lubię Amerykanów czy Anglików. Angielski jest językiem prostym do nauczenia się, nawet dla osoby dorosłej, większość poważnych prac naukowych jest napisana po angielsku lub na angielski przetłumaczona, znaczna część najbardziej popularnych piosenek muzyki rozrywkowej jest śpiewana po angielsku. Angielski jest językiem polityki. W dodatku bardzo wiele osób na świecie już zna ten język. Więc byłoby najłatwiej. Ileż by to ziemskich problemów rozwiązało. Dlaczego więc nie jest to priorytetem? Czemu nikt nawet nie wspomina o takiej konieczności?
Czasem, gdy obserwuję świat, mam wrażenie, że ludzkość zajmuje się wszystkim, tylko nie tym, co naprawdę ważne. Też macie takie odczucia?
Wojny, religie, zorganizowana przestępczość, chciwość i egoizm, korupcja, nacjonalizm i terytorializm, nierówności społeczne, brak równego dostępu do edukacji, nękające nas choroby, bieda, głód. Długo jeszcze można by wymieniać. Do tego jeszcze nieustanne zagrożenie nuklearną zagładą, postępujące zanieczyszczenie i degradacja środowiska naturalnego. Czy na pewno wszystko jest z nami ok?
Choć technicznie ludzkość rozwija się bardzo szybko, to pod względem mentalnym i emocjonalnym uparcie stoimy w miejscu. Na poziomie stosunków międzynarodowych wciąż toczymy takie same bójki jak pięciolatki w przedszkolu. Każdy chce być najważniejszy i zagarnąć jak najwięcej dla siebie.
Czy wobec tego zasługujemy na uwagę i kontakt z inną cywilizacją? I czy jesteśmy w jakikolwiek sposób atrakcyjni dla potencjalnego kosmity? A może oni nie przylatują, bo się nas po prostu boją? Jesteśmy chciwi, grubiańscy, egoistyczni i nieobliczalni.
A może oni już od dawna tu są i tylko nas obserwują. Może jesteśmy dla nich jedynie ciekawym zjawiskiem i patrzą na nas tak, jak ja codziennie podglądam moje izopody i rybki w akwarium?
A gdyby nawet taki bezpośredni kontakt nastąpił… jaki mógłby być scenariusz takiego spotkania? Co mogłoby się wydarzyć? I czy nie przypominałoby to trochę eksperymentu, w którym ktoś wpuściłby delfiny i krokodyle do jednego basenu z nadzieją, że te dwa gatunki jakoś się dogadają?
A co, jeśli w tym wypadku krokodyle, to my?
