Posłanie do nadwrażliwych

napisał Kazimierz Dąbrowski

Bądźcie pozdrowieni Nadwrażliwi
Za Waszą czułość w nieczułości świata
Za niepewność wśród jego pewności

Bądźcie pozdrowieni za to,
Że odczuwacie innych tak, jak siebie samych

Bądźcie pozdrowieni za to,
Że odczuwacie niepokój świata
Jego bezdenną ograniczoność i pewność siebie

Bądźcie pozdrowieni
Za potrzebę oczyszczenia rąk z niewidzialnego brudu świata
Za Wasz lęk przed bezsensem istnienia
Za delikatność niemówienia innym tego, co w nich widzicie

Bądźcie pozdrowieni
Za Waszą niezaradność praktyczną w zwykłym i praktyczność w nieznanym
Za Wasz realizm transcendentalny i brak realizmu życiowego

Bądźcie pozdrowieni
Za Waszą wyłączność i trwogę przed utratą bliskich
Za Wasze zachłanne przyjaźnie i lęk,
Że miłość mogłaby umrzeć jeszcze przed Wami

Bądźcie pozdrowieni
Za Waszą twórczość i ekstazę
Za nieprzystosowanie do tego co jest,
A przystosowanie do tego, co być powinno

Bądźcie pozdrowieni
Za Wasze wielkie uzdolnienia nigdy niewykorzystane
Za to, że niepoznanie się na Waszej wielkości
Nie pozwoli docenić tych, co przyjdą po Was

Bądźcie pozdrowieni
Za to, że jesteście leczeni zamiast leczyć innych

Bądźcie pozdrowieni
Za to, że Wasza niebiańska siła
Jest spychana i deptana przez siłę brutalną i zwierzęcą
Za to, co w Was przeczutego, niewypowiedzianego, nieograniczonego
Za samotność i niezwykłość Waszych dróg

Bądźcie pozdrowieni Nadwrażliwi

Kazimierz Dąbrowski (1902-1980) był jednym z najwybitniejszych spośród polskich psychiatrów i psychologów klinicznych. Jest twórcą teorii dezintegracji pozytywnej (TPD), którą stworzył w oparciu o wieloletnie doświadczenia zdobywane podczas pracy klinicznej i akademickiej.

Książkę „Dezintegracja pozytywna” przeczytałam gdy miałam dwadzieścia jeden lat i była to jedna z najważniejszych książek mojego życia. Lektura trudna, napisana fachowym językiem, ale pomogła mi zrozumieć pewien bardzo ważny proces, który zachodził wtedy w mojej psychice. Myślę, że mogę śmiało powiedzieć (nie przesadzając), że pan profesor tą książką ocalił mi wtedy życie. Dziękuję, drogi panie profesorze!

Dodaj komentarz