Zainteresowania i pasje

Mam ich tak wiele, że trudno je wszystkie wymienić (nadwydajny umysł ciągle musi mieć przecież jakiś zajęcie). I jeśli coś mnie zainteresuje (a moja ciekawość świata jest ogromna i nieustająca), to chcę wiedzieć o tym wszystko. Dlatego zagłębiam się w interesujący mnie akurat temat i pochłania mnie on niemal bez reszty. A gdy się nim nasycę, umysł wynajduje sobie kolejną rzecz, kolejny temat i przeskakuje na niego. Drąży, wgryza się, analizuje, po czym (uznawszy, że już dowiedział się wystarczająco) szuka czegoś nowego. Bez końca. Tak więc trochę się już tych pasji nazbierało. I zapewne każdej z nich z czasem poświęcę oddzielny post. Na razie tylko bardzo skrótowo.

Jestem muzykiem (mam wykształcenie muzyczne). Gram na ośmiu instrumentach (fortepian, gitara, ukulele, ksylofon, flet poprzeczny, harfa, tin whistle, lira i melodyka).

Komponuję. I to różne rzeczy. Nie tylko utwory fortepianowe, ale też piosenki (zarówno tekst jak i melodię), głównie dla dzieci. Często sama te piosenki aranżuję na własny użytek. Ale najczęściej trafiają one do profesjonalnych aranżerów i lądują w podręcznikach do nauczania przedszkolnego. Mimo tego, że od ponad piętnastu lat nie mieszkam w Polsce, to najbardziej znane polskie wydawnictwa ciągle je ode mnie kupują. Jeśli twoje dziecko chodzi do przedszkola, bardzo prawdopodobne, że właśnie chodzi po domu i nuci którąś z napisanych przeze mnie piosenek.

Napisałam też kilka książeczek i wierszy dla dzieci. Część została wydana, część dalej leży w szufladzie.

Malarstwo wciągnęło mnie dawno temu. Maluję amatorsko, ale ponoć nieźle. Nawet udało mi się kiedyś wygrać jakiś wojewódzki konkurs dla amatorów. Zorganizowałam kilka wystaw na których sprzedałam swoje prace. Ale gdy wyjechałam z Polski zrezygnowałam z tego typu zarobkowania. Mam teraz inne, bardziej atrakcyjne finansowo i ciekawsze zajęcie.

Dendrologia to jedna z moich ulubionych pasji. Kocham drzewa i wiem o nich prawie wszystko. Skąd pochodzą, na jakich glebach lubią rosnąć, kiedy kwitną, jak się rozmnażają , itd. Potrafię rozróżnić z odległości 30 metrów niemal każdy gatunek, nawet zimą, gdy drzewa nie mają liści. Wyłącznie po samym pokroju drzewa (czyli charakterystycznym wyglądzie pnia i układzie gałęzi).

Psychologia. Studiowałam psychologię. Jednak (z wielu powodów) studiów nie ukończyłam. Szkoda. Ale badanie funkcjonowania ludzkiej psychiki uważam za jeden z najciekawszych aspektów współczesnej nauki. Wiedzę zdobytą na studiach pielęgnuję i wciąż rozwijam. Bardzo przydaje mi się w pracy.

Sporo wiem też o grafologii. Skończyłam kurs, przeczytałam wiele książek, zebrałam mnóstwo próbek przeróżnych charakterów pisma. Przez pewien czas miałam totalnego świra na tym punkcie. Potem jakoś porzuciłam to zajęcie. Ale zdobyta wiedza została mi do dziś i czasem z niej korzystam.

Akwarystyka. Mam dwa spore zbiorniki. Jeden 240 litrów, drugi 80 litrów. Obok większego akwarium stoi mój ulubiony fotel. To moje miejsce do wyciszenia i medytacji. Nic mnie tak nie relaksuje, jak siedzenie wieczorem przy akwarium i gapienie się na rybki, o których wiem naprawdę sporo. Włożyłam też niemało wysiłku, by odwzorować ich naturalny biotop.

Był też czas, kiedy dużo, często i sprawnie posługiwałam się maszyną do szycia. Szyłam ubrania, plecaki, torby, ale też zabawki dla mojego synka. Sama je projektowałam i wykonywałam. Bardzo lubię też wszelkie inne robótki ręczne – szydełkowanie, robienie na drutach, itp.

Ogród to mój świat. Jest niewielki, przy domu, ale jest tam wszystko, czego potrzeba mi do szczęścia. Pomidory w donicach, mnóstwo kwiatów. Szkółka samodzielnie posadzonych drzewek. Wysiewam drzewa z nasion do doniczek, a gdy trochę podrosną nasadzam gdzieś w okolicy.

Pszczoły i trzmiele. Uwielbiam je i już od lat, każdej wiosny wszędzie, gdzie tylko mogę, sieję dla nich facelię, chabry, ogórecznik i inne niewymagające kwiaty. Znajomy nazwał mnie kiedyś „siewcą chwastów”. Odebrałam to jako komplement. Zawsze, każdego roku mój ogród bzyczy i buczy. Uwielbiam patrzeć na pracujące trzmiele. Poczciwe, niezdarne bzykadełka. A jak fantastycznie zapylają moje pomidory!

Kury. Mam w ogrodzie stadko bardzo oswojonych kur. Sama je „wysiedziałam” (oczywiście używając do tego celu inkubatora) i wychowałam. Jedzą z ręki, same wskakują na kolana, nawet z powodzeniem udawało mi się je tresować. Kury są bardzo uczuciowe i generalnie fajne. A mój kogut, to już cud natury. Najukochańszy zwierzak, jakiego kiedykolwiek miałam.

Oprócz kur mam jeszcze dwa koty i małe stadko świnek morskich. A w starym akwarium, w pokoju mojego syna, hoduję izopody (takie robaczki, które można znaleźć w ogrodzie pod każdą doniczką). Urocze stworzonka.

Jedną z moich ostatnich i najnowszych pasji są wycinanki łowieckie i kurpiowskie. Odkryłam sztukę ludową zupełnie przypadkiem. Zawsze lubiłam papier i rzeczy zrobione z papieru. Pewnego dnia, przeglądając internet natknęłam się na kilka ciekawych wzorów i postanowiłam je odtworzyć. I od tamtego czasu, gdy najdzie mnie ochota, wycinam sobie piękne łowickie kwiaty. Kiedyś tylko kopiowałam. Teraz tworzę już własne wzory w oparciu o te ludowe. To bardzo relaksujące zajęcie.

To tylko część moich zainteresowań. Więcej się tu nie zmieści.

Nie wspomniałam przecież jeszcze ani słowa o mojej największej pasji, która obecnie zajmuje niemal cały mój czas i jest jednocześnie moją pracą zawodową. Ale o tym i innym już następnym razem.

Dodaj komentarz